Alfred Wierusz-Kowalski
Mediathek Sorted





























Alfred Wierusz-Kowalski urodził się 11 października 1849 roku w Suwałkach (Abb. 2). Jego ojciec przybył tam kilkanaście lat wcześniej, aby objąć posadę notariusza. Niewielkie, kilkutysięczne, położone w pobliżu jezior i lasów miasto miało na wpół agrarny charakter. Mieszkańcy byli niezamożni i zróżnicowani etnicznie. Obok Polaków i Żydów liczną grupę stanowili Rosjanie, bowiem ta część Polski znajdowała się pod rosyjskim zaborem[1]. Na czterech rogatkach miasta zbudowano koszary. Życie umysłowe i artystyczne było wątłe. W sięgającym korzeniami XIII wieku rodzie Wieruszów-Kowalskich nie notowano artystów.
W takim środowisku wykształcił się talent i wrażliwość przyszłego malarza. Z czasu jego dzieciństwa nie zachowały się żadne świadectwa, tylko akt chrztu[2] (Abb.3).
W 1865 roku rodzina Wieruszów-Kowalskich przeprowadziła się do położonego w centrum kraju Kalisza. Jedno z najstarszych miast w Polsce[3] oferowało lepszy dostęp do kultury, wykształcenia, pracy. Alfred Wierusz-Kowalski uczęszczał tam do cieszącego się dobrą opinią gimnazjum, gdzie nauczycielem rysunku i kaligrafii był wykształcony i utalentowany, ale prowincjonalny malarz Stanisław Barcikowski[4]. Być może to on odkrył zdolności swojego ucznia, który (Abb.4) w 1868 roku wyjechał z Kalisza do Warszawy. Podjął tam naukę w Klasie Rysunkowej, jedynej instytucji kształcącej artystycznie uzdolnioną młodzież[5]. Jednocześnie uczęszczał do prywatnej pracowni Wojciecha Gersona[6], wychowawcy wielu artystów[7], malarza wielkiego talentu i doskonałego pedagoga. Jego uczniowie poznawali tajniki warsztatu malarskiego, uczyli się obserwować naturę, która miała być dla nich najważniejszym mistrzem, zdobywali wiedzę ogólną z historii sztuki. Mniejsze znaczenie w wykształceniu Wierusza-Kowalskiego odegrała nauka w Klasie Rysunkowej, ale tu także miał do czynienia z dobrze przygotowanymi i zdolnymi artystami – Rafałem Hadziewiczem i Aleksandrem Kamińskim.
Następnym etapem nauki przyszłego malarza była Akademia Sztuk Pięknych w Dreźnie. Wybór miejsca studiów był nietypowy. Drezdeńska szkoła nie cieszyła się wówczas dobrą opinią, a poziom nauczania był niski. Wśród niedużej liczby studentów rzadko trafiało się polskie nazwisko[8]. Jednak w stolicy Saksonii żyło wiele polskich rodzin. Liczna i zasiedziała emigracja wraz z Józefem Ignacym Kraszewskim,[9] mogła być argumentem przemawiającym za podjęciem przez Wierusza-Kowalskiego studiów w mieście mocno związanym z historią i kulturą polską[10]. W Dreźnie powstał portret pisarza[11]. Praca słaba artystycznie, ale namalowana poprawnie. Z tego okresu zachowała się praca Stacja pocztowa (Abb. 5)[12].
W Dreźnie Alfred Wierusz-Kowalski (Abb. 6) miał okazję poznać wielkie malarstwo europejskie, oglądał dzieła Rubensa, Rembrandta, Dürera. Jako student spędzał długie godziny w salach Galerii Zwinger, kopiując prace mistrzów. Towarzyszył mu, także zniechęcony do studiów na akademii, Vaclav Brožik[13], przyszły malarz historyczny. Przyjaźń z Czechem zaważyła na decyzjach Wierusza-Kowalskiego. Młodzi ludzie w grudniu 1872 roku na krótko wyjechali do Pragi. Rekonesans okazał się pomyślny, gdyż już zimą 1873 roku ostatecznie opuścili Drezno i przeprowadzili się nad Wełtawę. Spędzili tam około pół roku[14] w przyjacielskim gronie młodych czeskich artystów, m.in: Františka Ženiszka, Josefa Myslbeka[15]. Brožik zapisał się do Akademii Sztuk Pięknych, a jego polski przyjaciel rozpoczął samodzielną twórczość. Malował niewielkie scenki rodzajowe (Abb. 7), które wystawiał i sprzedawał w renomowanym salonie sztuki Mikołaja Lehmanna w Pradze[16]. Ta wczesna samodzielność i pierwsze sukcesy finansowe zdecydowały o dalszych wyborach artysty.
Wczesnym latem Wierusz-Kowalski i Brožik zdecydowali się na wyjazd do Monachium. Obaj zapisali się do Akademii Sztuk Pięknych i jesienią zaczęli naukę – pierwszy u Alexandra Wagnera, drugi - Karla Piloty`ego. Po roku drogi młodych ludzi rozeszły się. Brožik wyjechał do Paryża, a Wierusz-Kowalski osiadł na stałe w stolicy Bawarii.
Rok 1873 był rokiem międzynarodowego debiutu polskiego artysty. Na Wielkiej Powszechnej Wystawie Światowej w Wiedniu pokazał pracę Powrót kwestarza17] (Abb.8). Trudno dzieło uznać za wybitne, ale można w nim odczytać wszystkie cechy dojrzałej twórczości malarza. Są to: tematyka rodzajowa zaczerpnięta z rodzimej obyczajowości i pejzażu, nastrojowość, stosowanie skrótów perspektywicznych, rozbudowana i duża grupa figuralna na pierwszym planie, oddalony, syntetyzująco oddany drugi i dalsze plany, oszczędna zharmonizowana paleta barwna, umiejętnie rozłożone akcenty kolorystyczne. Powrót kwestarza, namalowany zapewne jeszcze przed rozpoczęciem nauki na monachijskiej akademii, był zapowiedzią i talentu, i kariery artysty.
W pracowni Wagnera, popularnej wśród studentów z Polski[18], Wierusz-Kowalski studiował około półtora roku. Warsztat krótko doskonalił w atelier niewiele starszego od siebie Józefa Brandta[19], którego twórczość wpłynęła na prace ucznia powstałe w tym okresie: Zaloty, Na zwiadach (Abb. 9, 10)[20] .
Pierwsze lata w Monachium były dla młodego malarza okresem poszukiwania własnego miejsca w sztuce. Na krótko fascynował się, jak wielu innych, malarstwem Maksymiliana Gierymskiego[21]. Jego śladem malował zopfy (Abb. 11) (konne polowania i przejażdżki w osiemnastowiecznych strojach dworskich) i sceny, których tłem były niewielkie, polskie miasteczka (Abb. 12). Wypadek w podróży22] (Abb. 13) miał swój pierwowzór w zaginionym obrazie Gierymskiego. Zopfy powstawały do końca lat 70., zachwycając delikatnym światłem rozświetlającym wczesno jesienne pejzaże z bielą i złocieniami brzozowych zagajników, w których myszkują myśliwskie psy i cwałują na smukłych wierzchowcach eleganccy jeźdźcy w czerwonych frakach. Kompozycje te powoli zostały wyparte z twórczości artysty, który zainteresował się około 1880 roku motywami z dalekiego Kaukazu. Jeźdźcy, przedzierający się przez skaliste góry to bohaterowie obrazów, do których inspiracją były śledzona uważnie w Europie wojna na Kaukazie[23]. W pracowni Józefa Brandta znajdował się duży zbiór akcesoriów, strojów, broni wojowników kaukaskich, które należały wcześniej do Teodora Horschelta. Z kolekcji tej korzystał także Wierusz-Kowalski malując swoje obrazy o tematyce czerkieskiej (Abb. 14). W przechowywanej przez rodzinę spuściźnie fotograficznej malarza zachowały się zdjęcia pozujących modeli oraz wizerunki Kozaków. Jednocześnie Alfred Wierusz-Kowalski malował, tak jak w Pradze, proste scenki rodzajowe, ckliwe, w duchu biedermeieru. Wiele z nich reprodukowano w polskiej prasie. Wówczas i później sięgał także do tematyki związanej z powstaniem styczniowym[24] (Abb. 15).
W drugiej połowie lat 70. Alfred Wierusz-Kowalski (Abb. 16) założył rodzinę. Ożenił się z Jadwigą (Abb. 17), córką literata i redaktora Wacława Szymanowskiego. Teść, postać znana i ustosunkowana, okazał się wsparciem, jak złośliwie potrafiono wypomnieć artyście, w jego szybko rozwijającej się karierze. Małżonkowie zamieszkali w Monachium; rodziły się dzieci[25](Abb. 18). Z każdym nowym potomkiem rodzina przeprowadzała się do większego mieszkania. Pracownia – coraz obszerniejsza, dobrze umeblowana, wypełniona obrazami i malarskimi akcesoriami - była miejscem pracy, a także – prezentacji twórcy oraz przyjmowania gości – kolekcjonerów, kupców. Wieruszowie-Kowalscy prowadzili otwarty dom, który regularnie zapełniał się młodymi ludźmi. Artysta chętnie im pomagał. Olga Boznańska przyjechała do Monachium w 1885 roku z listami polecającymi do niego. Po latach zrewanżowała się za wsparcie, portretując studiującego w Paryżu, gdzie mieszkała, syna Wierusza-Kowalskiego, Czesława.
Od początku lat 80. na płótnach Alfreda Wierusza-Kowalskiego pojawiły się sceny zimowe. Byli to myśliwi wyruszający z psami na polowanie, powozy lub sanie na zaśnieżonych drogach, atakujące wilki. Z tego okresu pochodzą: Wyprawa na niedźwiedzia i Napad wilków[26] (Abb. 19, 20). I chociaż nie był to najważniejszy motywy w twórczości artysty, to właśnie ta tematyka przyniosła mu największą popularność[27]. Mimo że jego twórczość często utożsamiana jest z dramatycznymi przedstawieniami napadów wilków, nie ma w niej okrucieństwa ani epatowania krwią i śmiercią.
Alfred Wierusz-Kowalski był mistrzem w malowaniu śniegu (Abb. 21, 22). Na jego obrazach skrzył się wieloma kolorami w mroźny poranek, barwił purpurowo w świetle zachodzącego słońca, w pochmurny dzień odwilży ciężko zapadał pod końskimi kopytami, a w kroplach wody odbijało się szare niebo. Na innych płótnach biały puch miękko okrywał wzniesienia lub ciążył na gałązkach krzewów. Refleksy światła, głębokie cienie, kontrasty ciepłych i zimnych barw, a dodatkowo: bliki, impasty, szeroki dukt swobodnie prowadzonego pędzla zabiegi stylistyczne wykorzystywane przez artystę do oddania niejednolitej, wrażliwej na każde drgnienie temperatury, wiatru faktury śniegu.
W początkach lat 80. utrwaliły się charakterystyczne cechy malarstwa Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Tematykę czerpał z obyczajowości i pejzażu polskiego. Malowane przez niego sceny rozgrywają się na wsi, rzadziej w miasteczku, ale ich tematem jest nie praca i trud życia codziennego, lecz rozrywki i zajęcia drobnej szlachty. Wyjazdy na polowania, powroty z jarmarków, sanny – zawsze w ruchu, wśród zmiennej aury i pory dnia oraz roku. Jego bohaterowie są zawsze w zawieszeniu – w czasie i przestrzeni, a przez to wolni od obowiązków i ciężarów codzienności.
Duże grupy figuralne artysta umieszczał na bliskim pierwszym planie. Przedstawiał je najczęściej w ruchu i w silnych skrótach perspektywicznych. Chętnie wykorzystywał diagonalne kierunki kompozycji. W dalszych planach umieszczał inne postacie, często powtarzał wariant głównej grupy, np. sanie, czy zaprzęg z wieśniakami, po to, aby podkreślić głębię przedstawienia, wzmocnić w widzu subiektywne wrażenie przestrzenności i upływu czasu. Stosował ograniczoną, zharmonizowaną i bogatą tonalnie paletę barw. Umiejętnie rozmieszczone na powierzchni obrazu refleksy światła i kolorowe akcenty przyciągały i zatrzymywały wzrok patrzącego. Przedstawienia były żywiołowe, pełne wewnętrznej energii i siły lub przeciwnie – bardzo nastrojowe i wyciszone (Abb. 23, 24).
Od 1883 roku Alfred Wierusz-Kowalski brał udział w większości wystaw organizowanych w Monachium. Wysyłał swoje obrazy m.in. do: Paryża, Wiednia, Berlina, Brukseli, Pragi, Stanów Zjednoczonych. Jako młody jeszcze twórca regularnie uczestniczył w wystawach w Polsce: w Krakowie, Warszawie, Lwowie, sporadycznie w innych miastach. Jednak w latach 80. i 90. jego dzieła rzadko trafiały do kraju. Zrażony lekceważącymi opiniami krytyków i trudnościami ze sprzedażą zaniechał wysyłania tam swoich prac. W Monachium współpracował natomiast z najlepszymi salonami sztuki, jak np. z galeriami: Wimmer, Heinemann, Fleischmann i Hugo Helbing. Były one prężnymi „przedsiębiorstwami”, które organizowały wystawy, wydawały katalogi, miały filie w innych stolicach europejskich oraz w Ameryce. Współpraca z nimi zapewniała artystom powodzenie.
Wierusz-Kowalski świadomie kształtował swoją artystyczną karierę. Wypracował rozpoznawalny styl oraz ulubione motywy malarskie. Współpracował z ilustrowanymi pismami społeczno-artystycznymi, które drukowały drzeworytnicze reprodukcje jego obrazów. Także wydawnictwa powielały w szlachetnych technikach, różnych wielkościach i dużych nakładach fotografie jego dzieł. On sam dbał o swoją wysoką pozycję towarzyską, co ułatwiało pozyskiwanie intratnych zamówień. Książę Luitpold kupił do prywatnej kolekcji malarstwa jego obraz[28].
Alfred Wierusz-Kowalski cieszył się licznymi wyróżnieniami i zaszczytami. W 1883 roku otrzymał medal na wystawie w Glaspalast za obraz Polnische Post [Pocztarek], który powtórzył w kilku wersjach[29] (Abb. 25). W 1892 wielkim sukcesem był złoty medal za Wilki. W lutym na Litwie[30] (Abb. 26). Nagrodzone dzieło, zostało zakupione do zbiorów Nowej Pinakoteki, w których znajdował się podarowany trzy lata wcześniej, 1889, portret ministra Johanna Freiherr von Lutza[31] . W 1890 roku artysta otrzymał honorowy tytuł profesora królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, a w 1894 bawarskie ministerstwo przyznało mu order św. Michała IV klasy. Medali i wyróżnień było więcej: w Wiedniu, Lwowie, Belinie, St. Luis. Zapraszano go do jury międzynarodowych wystaw w Monachium i Berlinie.
Sukcesy nie zatrzymały upływu czasu i zmian jakim podlegała sztuka. Alfred Wierusz-Kowalski zaniepokojony spadającym zainteresowaniem szukał nowych motywów i wrażeń artystycznych podczas krótkiej podróży do Afryki Północnej w 1903 roku (Abb. 27). Nie udało mu się jednak gruntownie odmienić swojej sztuki. Malował w tym czasie szkicowo, upraszczając szczegóły, syntetyzując postacie, przedmioty. Dawał prymat swobodnie kładzionej plamie barwnej, ale jego malarstwo pozostało w duchu dziewiętnastowiecznej twórczości. Wciąż na jego obrazach galopowały konie, a orszak odświętnie ubranych wieśniaków zmierzał do kościoła.
W 1910 roku spróbował odzyskać traconą powoli popularność. Przygotował do wystawienia namalowany przed laty panoramiczny Napad wilków, 500 x 1000 cm. Liczył na sukces i sprzedanie dzieła, którego szkicem wiszącym latami w jego pracowni przy Herzogstr. 15 (Abb. 28) zachwycali się krytycy i odwiedzający.
Odchodził w przygasającej sławie, nierozumiejący przemian wokół siebie, zajęty trudnościami życia – prowadzeniem pochłaniającego pieniądze majątku w Mikorzynie koło Konina, który kupił w 1896 roku, dorastającymi dziećmi, chorobami żony i swoimi.
Po wybuchu pierwszej wojny światowej rodzinę (Wieruszowie-Kowalscy byli poddanymi cara Rosji) rozdzieliły fronty i granice. Alfred Wierusz-Kowalski zmarł 15 lutego 1915 roku. Został pochowany na Cmentarzu Leśnym w Monachium[32]. Rodzina z trudnością zlikwidowała pracownię, obrazy sprzedano na aukcji w salonie Hugo Helbinga w kwietniu 1917 roku. Wyposażenie atelier, meble, sztalugi, pozostałą spuściznę twórczą, archiwum wywieziono do Polski. W Monachium pozostała pamięć i obrazy, efekt ponad czterdziestoletniej pracy artystycznej malarza.
Eliza Ptaszyńska, Maj 2017 r.