PAMIĘĆ BUDUJE SIĘ WSPÓLNIE
Nim doszło do tej skromnej, ale jakże wzruszającej uroczystości musiały upłynąć trzy lata. Niełatwe tak dla organizatorów konkursu na rewitalizacją, jak i samych twórców pomnika.
Nie tylko pandemia przedłużyła proces realizacji projektu. Pokonać trzeba było trudności technologiczne; z szeregu ofert wybrać takie, których standard tak szklanych tablic, ram do nich jak i żelazobetonowych fundamentów odpowiadałby nie tylko „artystycznej wizji” autorów, ale i bezpieczeństwu odwiedzających.
Dodatkowe utrudnienia pojawiły się podczas prac ziemnych poza kwaterą zamordowanych. Odkryto tam urny z lat 50 ubiegłego wieku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, pietyzmem oraz kultem pamięci zmarłych, prochy przeniesiono do specjalnej kwatery[2].
***
Arcybiskup dr Heiner Koch otwierając obrzęd międzyreligijny przypomniał: „To nowo zaprojektowane miejsce pochówku powinno być miejscem naszej pamięci o Nich i Ich losie. Obok 18 polskich księży, którzy są tu pochowani, los ten szczególnie doświadczyli nasi żydowscy siostry i bracia w wierze. Wszyscy oni wyrastali bowiem i żyli zgodnie ze swoją wiarą.”
Członek Generalnej Konferencji Rabinów Republiki Federalnej Niemiec – prof. dr Andreas Nachama – przed wygłoszeniem modlitwy El male rachamim wezwał o pamięć dla tych, „którzy zginęli w czasach, gdy na świecie zapanowało szaleństwo i zamieszkało zło.” [Pamiętajmy także o tych] „nieżydowskich kobietach i mężczyznach, którzy mieli odwagę wynurzyć się tłumu i cierpieć razem z nami. Niech ich ofiara nie pójdzie na marne, niech świat w codziennej walce z okrucieństwem i uprzedzeniami, z tyranią i prześladowaniami czerpie z ich śmierci siłę, by żyć razem w pokoju i wzajemnym szacunku.”
Jedna z ponad tysiąca wolontariuszy, matek i ojców chrzestnych Pomnika, Claudia Max (Centrum Na Rzecz Demokracji): „Przejęłam patronat nad nazwiskiem anonimowej osoby, ponieważ uważam, że to bardzo piękny pomysł. Nie tylko, że mogę moim wpisem osobiście stać się częścią procesu Upamiętniania, ale także dlatego, że osobiście doceniam i szanuję pracę państwa Leutnerów oraz architektów Struber i Gruber.”
***
Przez lata spoczywali bezimienne pod cmentarnym murem.
Jedynie skromny kamień z lat 50-tych ubiegłego wieku wspominał – zgodnie z polityczną poetyką wschodnich Niemiec – o pochowanych tu „antyfaszystach”.
Dzisiaj szklana ściana, dominująca część pomnika wraz z utrwalonymi na niej nazwiskami zmarłych, rozciągająca się w kształcie litery „L” od końca pola urnowego wzdłuż cmentarnego muru, aż do części południowozachodniej granicy nekropolii, sprawia niesłychane i jedyne w swoim rodzaju wrażenie.
W zależności od kierunku oraz kąta padania promieni słonecznych, a więc pory dnia i roku, wytrawione w szkle nazwiska poczynają mienić się, przybierać na ostrości lub – odwrotnie – zlewać się z odbijającym się za nimi cmentarnym krajobrazem.
Im bliżej do szklanego monolitu, tym wyraźniej rysują się różnice wpisów – niepowtarzalne i wyjątkowe. Tak jak charakter ludzkiego pisma, który je stworzył, jak ludzie i ich losy, które kryją się za pozornie nic nieznaczącym imieniem i nazwiskiem, datą urodzin i śmierci.
I nagle dociera do nas, że ta ciągła zmiana „głębi ostrości”, (akomodacja oka - powie sceptyk), dwu- a nawet trzypoziomowość odbitych i wzajemnie przenikających się pionowych płaszczyzn, nie są grą przypadku, lecz świadomym zamiarem twórców pomnika.
[2] Fotograficzny dziennik budowy: https://www.erinnerungsort-altglienicke.de/pl/dziennik-budowy/